Polska to nie kraj dla samobójców, pomyślal Jurek, siadając na torach. Przez ostatni kwadrans leżał na brudnym podkładzie, z szyną uwierającą w kark, i czekał na Intercity z Warszawy Wschodniej do Katowic; teraz uznał, że musi rozprostować kości.
- Przecież usłyszę z daleka - przekonywał na głos sam siebie. - Nie podejdzie mnie drań znienacka.
Potarł dłonią potylicę, westchnął dwa razy, wstał, a potem zrobił kilka kroków, zaraz jednak wrócił na poprzednie miejsce. Bo w sumie w jego przypadku nic nie było takie oczywiste. Życie kopało go w dupę od zawsze, dlaczego więc niby śmierć miałaby zachować się wobec niego inaczej? Już widział te nagłówki brukowców: "Niedoszły samobójca, przegapił swój pociąg śmierci". Kto wie, może nakręciliby z tego komedię z Pazurą?
Od tej więc pory, mimo iż pociąg spóźniał się już pół godziny i nic nie wskazywało, żeby zaraz miał nadjechać, Jurek postanowił, że z torów nie zejdzie. Przynajmniej śmierć wyjdzie mu jak należy.
- Nie jest ci zimno? - usłyszał nagle głos za plecami. Obejrzał się.
Za nim stał szczupły, przystojny z twarzy facet, ubrany jednak jak parodia motocyklisty. Czarne spodnie, połyskujące w blasku słońca ozdobione były frędzlami z rzemieni, a kurtka wyglądała jakby nieznajomy wykradł ją z planu filmu porno w klimatach kowbojskich. Albo teledysku Lady GaGi.
Największe wrażenie na Jurku robiły jednak skrzydła delikwenta. Po pierwsze dlatego, że facet w ogóle je miał, a tego żadną miarą nie można było określić mianem drobnej niezwykłości, a po drugie, ponieważ wyraźnie wyróżniały się one swą bielą na tle niezbyt malowniczej okolicy. Niedoszły samobójca przełknął ślinę i przesunął tyłkiem po szynie, odsuwając się od odmieńca.
- Kim jesteś? Aniołem? - zapytał. A właściwie chciał zapytać, ale z jego ściśniętego gardła wydobył się tylko jakiś dziwaczny charkot.
Co dziwne, nieznajomy zrozumiał pytanie.
- Tak, na dodatek twoim stróżem - odparł tamten, po czym złożył skrzydła, podszedł bliżej i rozsiadł się na szynie. Dotknął Jurka w czoło, gestem tym ściągając z oblicza niedoszłego samobójcy wyraz zaskoczenia. Zupełnie jakby w ten sposób uczynił swoją obecność w oczach Jurka zasadną i co ważniejsze zwyczajną, jak comiesięczna wizyta szwagra z flaszką po wypłacie.
- Wpadłem zapytać, czy naprawdę musisz to robić - powiedział anioł po chwili milczenia. - I powiedzieć, że przecież wszystko jest jeszcze do odkręcenia. Mogę poćwiczyć z tobą rozmowy kwalifikacyjne, poinstruować na temat najnowszych sztuk podrywu i tak dalej. Wiesz, jestem nowoczesnym stróżem. A choć to trochę wbrew zasadom, za podstawę uważam kontakt z klientem i...
Jurek nie dał mu dokończyć; w przypływie nagłej złości uniósł rękę i z całej siły walnął skrzydlatego w ucho.
- Teraz przychodzisz, ciulu skrzydlaty? Teraz?! Jak już wszystko się rozpieprzyło w drobny mak?! Kontakt z klientem, dobre, kurwa, sobie! A gdzie byłeś przez całe moje życie?!
Anioł nabrał powietrza w płuca i uniósł rękę, szykując się do wyliczanki, ale tylko sapnął. To było przecież bez sensu. W każdej chwili mógł przyjechać Intercity. W każdej chwili mogło być po sprawie.
- No dobra - przyznał więc z udaną skruchą. - Może i się nie spisałem. Może rzeczywiście była opcja, żebym zrobił więcej, ale skrewiłem. Zamiast zająć się tobą, robiłem kursy, siedziałem na necie, poznawałem życie jako takie.
Westchnął i pokręcił głową.
- Naprawdę nie możesz mi dać jeszcze jednej szansy? - zapytał. - Zrobię cokolwiek, bylebyś się nie zabijał.
To ostatnie zdanie nie zabrzmiało przekonująco, ale fakt, że wypowiedział je anioł, dodał stwierdzeniu trochę powagi i wiarygodności. A przynajmniej na tyle, by Jurko przestał kręcić głową jak debil i spojrzał na swojego stróża.
- Naprawdę przybyłeś tutaj, by spełnić moje życzenie?
- Hej, nie - zaprzeczył anioł. - Nie jestem dżinem tylko... czekaj. A czego byś sobie życzył? Roboty? Pracy? Randki? Spotkania z Brucem Willisem?
- Co? - Ostatnie pytanie sprawiło, że Jurek zmarszczył czoło. Na tle pozostałych elementów wyliczanki zabrzmiało ono wyjątkowo absurdalnie.
- Och, jest taka akcja na Facebooku, nazywa się "Zostań Legendą" i można w niej zagrać w reklamie z Brucem Willisem. - Skrzydlaty rozwiał opar absurdu wzruszeniem ramion. - Pomyślałem, że może skoro w anielskim profilu osobowościowym miałeś, że go lubisz, to ...
- Tak. - Nieoczekiwanie, acz stanowczo wszedł mu w zdanie Jurek. - Chcę zagrać w reklamie z Willisem. To brzmi naprawdę fajnie.
Jak wisienka na życiowym torcie z gówna, pomyślał. Jak migający świetlik walczący o życie w wielkim szambie. Jak... Jurkowi zabrakło obrazowych metafor. W każdym razie jak coś dość interesującego, by warto było dla tego odsunąć samobójstwo o parę godzin czy nawet dni. Będzie się miał czym chwalić w piekle.
Anioł rozpromienił się. Wstał i rozłożył skrzydła. Niemal w tej samej chwili rozległ się w oddali gwizdek pędzącego Intercity.
- Dobra - powiedział skrzydlaty. - To ja lecę to załatwić co trzeba, a ty złaź mi z torów, słyszysz? Spotkamy się wieczorem u ciebie.
- Gdzie lecisz? - obruszył się Jurek. - Znowu mnie zostawiasz?
Anioł błysnął nieskazitelnie białymi zębami.
- Sam ci spotkania nie załatwię, bo anioł Willisa to prawdziwy rzeźnik, a do tego wydaje mu się, że jest jego agentem i blokuje dojścia niegodnym - wyjaśnił. - Muszę się więc z kimś spotkać. Z kimś, kto nam pomoże.
Brwi Jurka kolejny raz ułożyły się w wielkie V.
- Kto to taki? - zapytał, przekrzykując kolejny dużo głośniejszy gwizdek pociągu.
- Znasz się na mitologi nordyckiej?
- Nie.
- Więc nikt taki. Złaź z torów i widzimy się wieczorem u ciebie. I jedź bezpiecznie.
Po tych słowach zniknął, zostawiając Jurka samego na torach. Samego z nadjeżdżającym Intercity... i rodzącym się w głowie marzeniem o spotkaniu z gwiazdą...
CDN








Moja pierwsza myśl po
Moja pierwsza myśl po przeczytaniu: "Jakbym czytała Kłamcę... Nie, zaraz, przecież w zasadzie czytam, to przecież Kuba napisał!"
Pomysł z okazji akcji tak oczywisty... że oczywiście w życiu bym na niego nie wpadła, pod latarnią najciemniej! :)
Bardzo mi się ten wstęp podoba, jestem ciekawa, co dalej i co Loki na to... :)
Wielkie dzięki za ten tekst! :)
Nooo, pomysł w dechę! Też
Nooo, pomysł w dechę! Też jestem strasznie ciekawa co na to Loki :P I jaka szuja z tego stróża Willisa ;) Również czekam na kontynuację.
Hie hie... Świetny pomysł :D
Hie hie... Świetny pomysł :D
:)
Z tego co pojawiło się na stronie konkursu wynika dość jasno, że już jutro powinna ukazać się część druga opowiadania :)
Miłego pisania Kubo :P
Loki draniu, jak mi ciebie brak
Zapomniałam już jak fajnie się czytało o Lokim. Super że się coś pojawi z nim. Słodki drań z niego.
Dzięki wielkie :D Przez rok z
Dzięki wielkie :D Przez rok z okładem świeciłem tym mianem, ale się pozmieniało i wróciłem do starego nicku :D