Choć treści rozmów Jakuba Ćwieka z Fabryką Słów nie zostały ujawnione, widać już ich pierwsze rezultaty. Na rok 2010 zapowiedziano wznowienia dotychczasowych trzech tomów "Kłamcy" w częściowo zmienionej szacie graficznej.
Nie da się ukryć, że to dobra wiadomość dla osób, które nie mogły doczekać się dodruków i nie podjęły się licytacji na Allegro, gdzie cena niektórych egzemplarzy przekroczyła sto złotych. Ale jest to też zła wiadomość dla osób, które książkę zakupiły wcześniej. Bo czy można oczekiwać, że tom czwarty "Kłamcy" ukaże się w dwóch wersjach - starej i nowej? Do któregoś kompletu nie będzie pasował...
Oto nowe wersje okładek:
W rozwinięciu newsa znajdziecie większe wersje okładek i notki wydawnicze.
Odkąd nie ma Boga, anioły nie grają fair
Valhalla legła w gruzach. Loki, adoptowany syn Odyna, patron oszustów i zdrajców, staje po stronie triumfujących zastępów pańskich. W świecie, gdzie zabłąkane, mitologiczne bóstwa bratają się z piekielnymi demonami, jego usługi są dla Niebios bezcenne.
Loki staje się anielskim chłopcem na posyłki. Tak przynajmniej sądzą archaniołowie… On ma własne plany.
Są na tym i tamtym świecie sprawy, których nie da się załatwić z aureolą nad głową
W świecie aniołów dla dawnych bogów nie ma miejsca
Loki, ex-bóg kłamstwa, obecnie najemnik na anielskim żołdzie grzęźnie w kłopotach. Większość ocalałych z pogromów bóstw i demonów wie już o jego istnieniu. Zna metody walki „niebiańskiego cyngla”. Niektórzy wciąż mają z nim niewyrównane rachunki. W dodatku archaniołowie też nie mają czystych intencji.
Czyżby karta odwróciła się od Kłamcy?
Urlop szlag trafił! Czterej Jeźdźcy Apokalipsy właśnie ruszają...
Lucyfer daje znak swoim zastępom i wszystko wskazuje na to, że scenariusz ostatecznej bitwy będzie znacząco różnił się od tego, który nakreślił św. Jan. w swoim objawieniu.
Recepta na wyrównanie szans jest jedna – odstrzelić Antychrysta zanim dorośnie. Dla Lokiego, pierwszego cyngla skrzydlatych, taka misja to małe piwo. Przykład starego dobrego króla Heroda nie odszedł przecież w zapomnienie.
Tyle że za sprawą elfów Antychryst zniknął, a w łóżeczku leży pokraczny odmieniec.
toszku jestem zła
zastanawiam się co teraz powinnam zrobić. Mam wszystkie trzy tomy Kłamcy w 'starej' oprawie graficznej. Pierwszego Kłamce mam w ogóle podpisanego przez Kubę. Więc sprzedaż nie wchodzi w grę. Poza tym to egzemplarze z pierwszego 'rzutu' więc na swój sposób wyjątkowe. A teraz dostanę 4 tom który mi nie będzie pasował. Może niektórym to rybka ale ja jestem cholernie pedantyczna jeśli chodzi o takie rzeczy. Zburzy to całą moją estetykę ułożenia książek na półce :/
A i tak btw, obstawiam, że 4 tom będzie miał niebieską cyferkę xD
Cóż, rozumiem jak
Cóż, rozumiem jak najbardziej, bo mam podobnie... A sprzedaż nie wchodzi w grę, bo może podpisu Kuby jeszcze na "Kłamcach" nie mam, za to pierwszy tom przeżył ze mną górską wspinaczkę, co po nim dość dobitnie widać, a były chwile, kiedy spałam z nim pod poduszką, co też po nim widać...
:)
Ha, nie na moich książka nie uświadczysz czegoś takiego. Oczywiście nie udało mi się całkiem uchronić Kłamcy, ma trochę pozaginane rogi bo pożyczałam znajomemu, ale ogólnie mam fioła na punkcie moich książek i chorobliwe o nie dbam. Nie mam mowy żeby mi się pozaginały czy wybrudziły. Tak, wiem, jestem szurnięta xD
To tu mam inaczej... ;p
To tu mam inaczej... ;p Najcenniejsze dla mnie książki noszę przy sobie. Jeśli książka nie ma żadnego zagięcia, ryski, to albo nie czuję z nią więzi, albo miała wyjątkowe szczęście i zadecydował przypadek. Książki muszą wyglądać na półce estetycznie... ale musi być po nich widoczne, że były czytane. Bo książka ma żyć moim życiem, a nie wyglądać jak świeży produkt fabryczny... ;p
Ach, a poprzednio ja bym pominęła bardzo ważną informację, która dla mnie była na początku zbyt oczywista... ;) Na moim III tomie jest dedykacja od Gotana, co czyni go absolutnie wyjątkowym... :)
Ja też targam swoje książki
Ja też targam swoje książki wszędzie ze sobą ALE są obłożone w papier i ułożone w torbie tak aby nie doznały żadnych zniszczeń. Mam też ładną kolekcję zakładek do książek i traktuje je z podobną atencją xD Pamiętam jak sobie zakupiłam całą serię Harryego Pottera w twardej oprawie i musiałam to zawieść z pracy do domu. Każda książka została zafoliowana, przełożona papierem i zapakowana ścisło w gruby karton żeby mi się nie poniszczyły. Weszłam z tym do domu jak ze śmierdzącym jajkiem dodatkowo uginając się pod ciężarem, a moja matka do mnie: "Co tam masz? Bombę? Czy może znowu sobie kupiłaś jakieś książki?" Potem usłyszałam że jestem nienormalna i że zamiast jeść to będę sobie książki lizać. Też pomysł...
Tak czy inaczej jestem okropną bałaganiarą, ale jeśli chodzi o książki to jestem pedantyczna do bólu. Wszędzie mogę mieć burdel ale nie w książkach.
Przestaniesz być. Zapewniam,
Przestaniesz być. Zapewniam, że przestaniesz :P Jak będziesz miała dzieci :P
Zadnych zmian w tresci jak
Zadnych zmian w tresci jak rozumiem nie ma?
"Wznowienie" z punktu
"Wznowienie" z punktu widzenia wydawcy zawsze oznacza zmiany w treści, bo zmiany w treści są warunkiem wznowienia (inaczej robi się dodruk). Ale zwykle ograniczają się one do nowej redakcji i korekty, wychwycenia błędów, które przeszły w wydaniu pierwszym.
niekoniecznie...
musi się wiązać ze zmianami. Tu na przykład jakiś czas temu skończyła się umowa na pierwszy tom i została podpisana nowa na innych warunkach (na długo przed Crossgate). To również może być powód. Albo chociażby nowa szata graficzna etc. W każdym razie żadna nowa redakcja, żadna korekta do mnie nie dotarły, więc nie sądzę, by w tekście coś zmieniano.
To wybacz, Kuba, wprowadzanie
To wybacz, Kuba, wprowadzanie Ci czytelników w błąd... ;) Mi przez ostatnie pół roku na uczelni do głowy wkładano, że nie można puścić wznowienia bez zmian w treści, bo wydanie I od wydania II musi się różnić.
I absolutnie nie próbuję się domyślać, czy Fabryka w tym wypadku tak robiła czy nie - ale jest zgodne z prawem zrobienie kolejnej korekty bez przedstawiania jej autorowi - jeśli wychwycone zostały rzeczy bezdyskusyjne, w stylu literówki, ortografy, przecinki. A to już też by się kwalifikowało jako zmiana.
Ja kilka wylapalem tylko w
Ja kilka wylapalem tylko w Ofensywie, moze Runa nie ma specjalnie uwaznej korekty;p Swoja dorga, tess, no offence, ale...jadlem dzis pasztet firmy...Tess :P
Jest też płyn do mycia
Jest też płyn do mycia naczyń, firma produkująca okna i chyba jedzonko dla dzieci ;p
W pierwszym wydaniu "Kłamcy" na pewno było "stróżka" zamiast "strużka", nie zauważyłam, żeby któreś z wydawnictw miało mocno odbiegającą od reszty korektę ;p Choć w "Wykonawcach Bożego Zamysłu" Runy też się parę rzeczy rzucało w oczy.
Ale wbrew pozorom robienie korekt jest trudne... ;p Ja mam już co najmniej czteroletnią zaprawę, a ostatnio na własnej skórze się przekonałam, że najtrudniej zauważyć błędy, które samemu się przeoczyło.
Na pierwszych zajęciach z adiustacji tekstu (przez pół roku robiliśmy korekty różnych dziwnych tekstów ;p) dostaliśmy jakiś ekonomiczny tekst do poprawy. Poprawiłam baaardzo dużo. Oddaliśmy. Potem się okazało, że jako zaliczenie semestru... mieliśmy jeszcze raz poprawiać to samo. Wychwyciłam co najmniej drugie tyle. A tydzień później, jak były wyniki zaliczenia, i tak miałam minę pod tytułem: "Jak ja mogłam puścić COŚ TAKIEGO?!" - i nie ja jedna. Może rozwiązaniem by było, gdyby kolejne korekty robiły różne osoby - przy pierwszym czytaniu błędy najbardziej rzucają się w oczy, potem już można do nich zwyczajnie przywyknąć - no ale tu pojawia się kwestia finansów. Które wydawnictwo stać na nieskończoną ilość korekt i nieskończoną ilość pensji dla korektorów?
My tak w "Winiarzu Polskim"
My tak w "Winiarzu Polskim" robimy - podwójna korekta, bo zawsze się coś przeoczy ;)
Teraz mi wpadło do głowy
Zastanawia mnie, jakich dwóch Lokich umieszczą w tle kiedy pojawi się czwarty xD Znowu zaburzą porządek...
Ej...fakt xD
Ej...fakt xD
Pewnie wsadzą wszystkich
Pewnie wsadzą wszystkich trzech ;]